Drukuj
Odsłony: 1367

Wielu zna ten ból. Przytrafia się  zwłaszcza młodym, niedoświadczonym. Zazwyczaj bywa tak: z trudem tłumiąc radosny entuzjazm przystępujemy do działania. Zaczyna zespół  gry wstępnej,  nieco zbyt pospiesznie. Następnie przewidziane jest stopniowe wkraczanie do akcji kolejnych zespołów. Najpierw wszystko idzie zgodnie z planem. Aż tu nagle …  z okopu wyrywa się niecierpliwy członek grupy uderzeniowej i samotnie rusza do  ataku. Stój! Ale on nie słyszy. Nim się obejrzymy,  jest już po wszystkim. Trzeba się wycofać, ze wstydem.

Wiadomo, jak trudno dochodzi się do siebie po takim doświadczeniu. Jak trudno odbudować utraconą twarz. Kiedy dyszel kieruje wozem,  przestrzega przysłowie, nieszczęście murowane.  Należy  więc uważać.

Podczas opracowywania i wdrażania strategii każda organizacja wydaje się z początku jednorodna.  Poszczególne zespoły to jednokolorowe pionki na planszy.  Plan gry jest  tak genialny, energia  tak rozpiera, że wystarczy przydzielić zadania z tajmingami i alleluja, hop  do przodu!  Często  przypominamy sobie dopiero w działaniu,   że nasza  organizacja to zbiór członków. A członek członkowi nie równy. Żadna misja ani  poczucie wspólnoty nie zdołają usunąć  różnic. Nie zrówna się  temperamentów i talentów . Nie wyeliminuje potknięć, błędów i wad. Ani jednostek niesubordynowanych, przebiegłych, nieuczciwych, zachłannych, żądnych  sukcesu czy podłych, których litościwie nie  nazwiemy tu głupcami  czy złodziejami lecz określimy mianem niecierpliwych.

Wartość organizacji sprawdza się w boju. Praktyka jedynym kryterium prawdy,  jak mawiał  Włodzimierz Lenin.  Więc dopiero za chwilę okaże się, ilu niecierpliwych dyrektorów Banku PKO BP  nie będzie już sobie zawracało  głowy udostępnianiem  toalet starszym klientom w potrzebie,  skoro firma ma teraz uwodzić młodych  pod nowym, zrewitalizowanym logotypem,  nowym, przełomowym  wizerunkiem i  nową,  odważną, nonszalancką strategią.
 
Ciekawe też czy i jak  firma Netia zdoła upchnąć w swojej modnej sukience strategicznej skrojonej pod  młodych internautów  pewnego niecierpliwego członka  wspólnoty przedstawicieli handlowych, który  – zapewne z braku doświadczenia, bo przecież nie z braku uczciwości, namawia – bo przecież nie naciąga -  samotną,  niedowidzącą staruszkę na nową umowę abonencką z Internetem i darmowymi rozmowami z całym światem*  ( * z  wyjątkiem Australii),   chociaż   jej dzieci mieszkają własnie  Australii i choć nie posiada ona komputera ani posiadać go nie zamierza.  A czy wesoła  para Eskimosów z telewizyjnej reklamy wie, co nowi abonenci otrzymują na swoją nową  komórkę natychmiast po podpisaniu umowy? Otrzymują serię niecierpliwych sms-ów reklamowych.  I jeśli abonent  pochopnie  odpowie choć na jeden z nich – co często się zdarza -  to już na wejściu  zapłaci więcej niż myślał  - na przykład za test na inteligencje,  tylko  1 zł * ( * w godzinach 5.00-6.00, w pozostałych godzinach  25,00 PLN + VAT ). Klient jeszcze długo nie uwolni się od kosztów. Oraz wstydu.  Jak ów zniecierpliwiony ksiądz, którego, gdy  żalił się operatorowi, że od miesięcy dostaje zdrożne sms-y, pouczono,  że nie powinien był naciskać czego nie trzeba.  Niecierpliwość, jak widać, szkodzi nawet duchownym.

Toteż zanim prężące się nowością marki przeprowadzą  przegląd wartości i sił,  zanim wzmocnią dyscyplinę i zrewidują procedury, zanim wyeliminują zużyte i niepożądane ogniwa -  każdy  konsument powinien wykazać  czujność.  Szybko to nie nastąpi. Na szczęście codziennie czegoś się uczymy. Wystarczy uważać na lekcji.

 
 
Brief , Maj 2011
Gwoździem w mózg
Leszek Stafiej


Leszek Stafiej - Brief - Gwoździem w mózg