Drukuj
Odsłony: 1710

Brief for Poland: Większość ludzi zna to małe miasteczko najwyżej ze słyszenia. Oprócz  kilku  tysięcy mieszkańców, ich krewnych, znajomych i sąsiadów mało kto wie, gdzie ono leży.

Jego nazwa nie kojarzy się z niczym konkretnym,  ewentualnie z pewną żartobliwą kwestią  dialogową z popularnej komedii filmowej. Jak Bydgoszcz, lepiej znana z filmowego cytatu : „ Do Bydgoszczy będę jeździł!” niż z wymyślnych haseł promocyjnych.  I nieco lepiej niż Roztocze, które najczęściej kojarzy się z „ tymi robakami, co mieszkają w kołdrze.”  Taki stan świadomości na temat miasteczka jest  niesprawiedliwy, zważywszy jego malownicze położenie, wyjątkowe  walory krajobrazowe a zwłaszcza uzdrowiskowe oraz  długą, bogatą, wielokulturową  historię - cenne źródła krajowej i zagranicznej turystyki zdrowotnej i sentymentalnej.  A jednak te liczne atuty nie zdołały jednoznacznie i trwale wpisać  marki miasteczka w powszechną świadomość  społeczną. Toteż od lat wytrwale zabiega ono o uwagę organizując  wciąż nowe widowiska, imprezy, festiwale, niszowe przeglądy filmowe,  lato muzyczne, lato baletowe, rywalizuje o tytuł producenta największej jajecznicy oraz  urządza  cykliczne mistrzostwa świata w pokera na wafle od piwa o puchar urzędu miasta i gminy. Niestety, wysiłki  te nie zdają się na wiele. Rozmydlają tylko i tak bardzo niewyraźny wizerunek miasteczka. 

 

Wielka  więc była radość mieszkańców i sympatyków miasteczka na wieść, że miejscowy zakład uzdrowiskowy  wyróżniono w dorocznym plebiscycie regionalnym za unikatowy.  opatrzony nazwą miasteczka zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych. My także zanurzyliśmy się w sieć, by dowiedzieć się więcej  o nagrodzonym produkcie. Niestety,  bez rezultatu. Wysłaliśmy więc zapytania do urzędu miasta:  o nazwę, możliwość  nabycia, skład, pochodzenie, historię, cenę, a może nawet jakiś certyfikat zestawu. Długo czekaliśmy, odsyłano nas pod głuche  adresy i telefony, aż w końcu  polecono komuś, by się nami zajął (polecenie dołączono do korespondencji – chyba nie celowo) i uzyskaliśmy częściową odpowiedź:  nagrodzone produkty pochodzą z innej miejscowości, z bliżej nieznanej firmy działającej w sąsiednim województwie, kilka z nich posiada certyfikat. Do dziś – a minęło już  dobrych kilka miesięcy - nie odpowiedziano na  pytanie o listę sponsorów i skład jury konkursu.  Być może dlatego, że jak niesie wieść gminna, jednym ze sponsorów był nagrodzony lądecki zakład a jednym z jurorów jego prezes.  Gdyby tak było  w istocie, to szkoda,  bo kreowanie   legendy marki w oparciu o wirtualne fakty medialne to stara i zdarta płyta.  


Ze szczególną wdzięcznością przyjąłem więc zaproszenie na występ  miejscowego amatorskiego chóru parafialnego.   Chór był mieszany, liczył dwadzieścia kilka osób w różnym wieku,  reprezentujących różne środowiska i różne  profesje, które stanowiły przekrój wspólnoty lokalnej: młodzież szkolna i studencka, hodowca bydła, ekspedientka, sołtys, taksówkarz, pani doktor, masażysta, inżynier, fizjoterapeuta, rzeźnik, aptekarz i bibliotekarz.  Z powodu świątecznej pory  repertuar obejmował kolędy - stare, mało znane,  polskie, staroangielskie (!) i francuskie.  Nastroiłem się życzliwie i wyrozumiale.  Kiedy jednak huknęły kościelne organy  -  struchlałem.  A kiedy zaśpiewali pierwszy utwór na cztery głosy – soprany, alty, tenory i basy -  po plecach przebiegły mi ciary. Bo śpiewali jak chór nie z tej ziemi.  I ciary biegały po mnie aż do ostatniej nuty koncertu. Właściwie do dziś na wspomnienie tego występu czuję dreszcze.  


I o to właśnie nam chodzi. Atrybut  marki miejsca powinien być spektakularny, unikatowy, zapierający dech w piersiach, wzbudzający zachwyt, zazdrość i przejmujący niezapomnianym dreszczem.  Ale przede wszystkim musi być autentyczny.  Jak Mormoński Chór Tabernakulum z Salt Lake City, jak koronki z Koniakowa, śliwowica z Łącka, wielkanocne palmy z Łowicza, święto tulipana w Mokrym Dworze na Żuławach, „Bitwa pod Grunwaldem”  z Międzyrzecza wykonana haftem krzyżykowym, czy dom do góry nogami w Szymbarku. A zwłaszcza jak amatorski  chór parafialny z Lądka Zdroju. W napięciu czekam na występ wielkopostny.

 

Brief for Poland