Drukuj
Odsłony: 1625

Dobre towarzystwo poznaje się po tym, że każde spotkanie sprawia przyjemność bez względu na częstotliwość, chociaż przyjemność bywa wprost proporcjonalna do częstotliwości.
Tak właśnie jest z podwieczorkami u naszego Gospodarza – z udziałem Pani Marii, która wciąż prowadzi salon kosmetyczny, Studenta, który studiuje kolejny kierunek i nikt już nie pamięta który, oraz niezmiennego w swych poglądach Mecenasa... Wyobraźcie sobie państwo – nie czekając na tradycyjne zagajenie Gospodarza, zaczęła wyraźnie wzburzona Pani Maria – że podczas ostatniej próby chóru nasz chórmistrz Mateusz oświadczył, że wyjeżdża na stałe. Choć młody, lecz wykształcony i zdolny organista z powodzeniem zastępował sędziwego i schorowanego Sebastiana, któremu coraz częściej odmawiały posłuszeństwa palce, nogi oraz głos. Tymczasem jego żona ostrzegła ponoć proboszcza, że, jeśli odsunie Sebastiana od posługi, to on jej umrze na serce. Proboszcz uległ. Sebastian ma 80 lat, gra i śpiewa w parafii od 50 lat, za co otrzymał medal watykański. A Mateusz, który tu się urodził, dopiero niedawno skończył ATK, dostaje za zastępstwo 15 zł i nie ma z czego żyć – zakończyła dramatycznie Pani Maria.Zapadło kłopotliwe milczenie. No cóż – zagaił jednak Gospodarz – sukcesja, czyli odwieczny dylemat wymiany pokoleń.
– W takiej konserwie jak Kościół młodemu zawsze wiatr w oczy – rzucił zaczepnie Student.
– Niech pan lepiej zostawi Kościół w spokoju – odparowała Pani Maria.
– Nie wystarczy umieć. Trzeba zasłużyć na uznanie – skomentował Mecenas. – Ksiądz proboszcz ma chyba miękkie serce i zbyt szybko uległ szantażowi moralnemu, który odbiera szansę młodemu.

 

– Natura zaprojektowała nas na rozród do 40. roku życia i 160 cm wzrostu. Dalej żyjemy na własną odpowiedzialność. Zresztą i tak trzykrotnie dłużej niż inne ssaki – stwierdził Student.
– To prawda. Sukcesja to kwestia kultury. Cywilizacja zmaga się z nią od zarania dziejów. Starożytni szanowali starców i słuchali ich rad. Podobnie azjaci, plemiona afrykańskie czy Indianie. A dzisiaj młodzi największym autorytetem darzą wujka Google – skomentował Gospodarz.
– Jednak wśród prezesów firm amerykańskich popularnością cieszą się spotkania ze starymi Indianami – uzupełnił Student. – Wodzowie Siouksów i innych Irokezów dzielą się odwieczną wizją świata, przypominają niezmienne prawdy życiowe, których nie dostrzegamy zaaferowani codziennością. Ciekawe, czy cieszyły by się u nas powodzeniem spotkania z najstarszymi góralami? Nie sądzę, bo nasi górale niechętnie dzielą się czymkolwiek – stwierdził gorzko Mecenas.
– Mieliśmy ostatnio szkolenia na temat sukcesji w firmach rodzinnych – wtrąciła Pani Maria. –

 

Nawet ciekawe, ale co z tego, jak jedna z moich córek chce być piosenkarką, a druga studiuje zootechnikę. I komu miałabym przekazać firmę, gdybym dożyła 80-tki i chciała to zrobić?
– Może warto poczekać na zięcia, Pani Mario? – zaryzykował Mecenas.
– Wątpię. Zięcia się nie wybiera – odparła pani Maria sceptycznie.
– Dojrzałe społeczeństwa zapewniają godne miejsce każdemu pokoleniu, uwzględniając indywidualne predyspozycje i preferencje – podsumował Gospodarz. – Dojrzały rynek nie trzyma się kurczowo grupy 16 – 49, porzucając starszych na pastwę ZUS-u, emerytur i ubezpieczeń pogrzebowych. Jednocześnie młodzi potrafią zapewnić rodzicom godną i spokojną starość, opiekę zdrowotną oraz hospicyjną. Bo na nich też przyjdzie kryska. Należy więc śledzić tych, którzy mają więcej doświadczenia niż my i naśladować najlepsze wzorce. Wszyscy zamyślili się głęboko nad tą słuszną wizją.
– Ale co teraz będzie z naszym chórem? – przerwała milczenie wciąż niespokojna pani Maria.
– A co na to rada parafialna? – zapytał Mecenas.
– Nie mamy rady parafialnej.
– Jak to? Nie macie rady? W takim razie trzeba ją natychmiast powołać. To niezbędny instrument społeczeństwa obywatelskiego. Rada wyręczy proboszcza w podjęciu decyzji o sprawiedliwym podziale obowiązków między organistami, co pozwoli zachować młody talent i utrwalać cenne więzi wspólnotowe – Mecenas był w swoim żywiole.
– Można też zmienić repertuar chóru – zaryzykował Student, ale zaraz urwał i spuścił głowę skarcony surowym spojrzeniem Gospodarza.

Leszek Stafiej - Brief - Gwoździem w mózg