Drukuj
Odsłony: 2186

Kolega maj: znów księżniczka Anna spadła z konia, znów zakwitły białe bzy, przyleciała pszczółka Maja, rozpoczęły się nabożeństwa majowe, zewsząd rozbrzmiewają mądrości ludowe: Gdy kukułka kuka w maju, spodziewaj się urodzaju; Częste w maju grzmoty rozpraszają chłopom zgryzoty.

Nastał też  najdłuższy w roku weekendowy most majowy, który wynika  z  obfitego  kalendarium  narodowego świętolenia.  Przyjrzyjmy się pierwszej z brzegu pozycji tego kalendarza: pierwszomajowemu  Świętu Pracy.

Już prawie od ćwierćwiecza nie musimy  pod przymusem demonstrować siły, która  „ jednoczy wszystkich ludzi pracy pracujący” (Lenin). Bo mamy już, przynajmniej niektórzy z nas,  taką Polskę,  o jaką walczyliśmy. W efekcie, praca raczej nas nie jednoczy , jeśli nie liczyć pracoholików.  Inaczej pracuje się w korporacji, inaczej na śmieciówce,  na czarno i  na swoim, a zupełnie  inaczej na saksach, które „szkodzą na maksa”. Trudny byłoby z nich utworzyć jednolity i zgodny pochód. A co niby mieliby świętować bezrobotni? Lub ofiary karoshi, śmierci z przepracowania, która grozi prawie połowie Polaków pracujących ponad 50 godzin tygodniowo (Portal HR24). Kontrowersyjny  polityk polski  XX w. Bolesław Piasecki  zauważył , być może nie bez racji (i nie uszło mu to płazem), że „ Praca jest wynikiem konieczności zewnętrznej . Twórczość jest wynikiem konieczności wewnętrznej.  Przed każdym człowiekiem stoi wybór:  tworzyć czy tylko pracować.”  Tyle, że do tworzenia  potrzeba talentu.  Sam talent też nie wystarczy. Trzeba ćwiczyć. A ćwiczenie to praca.

 
Co zatem ważniejsze: talent czy praca, pyta G.B. Shaw. I odpowiada: ,A co ważniejsze w rowerze, przednie czy tylne koło?” Dodajmy jeszcze od siebie , że do talentu przydaje się również rozum, bo talent bez rozumu  jest jak rower z dzwonkiem ale bez kierownicy.
Czy praca da się pogodzić z wolnością, a zwłaszcza vice versa?  Goethe zarzucał rodzajowi ludzkiemu, że większość czasu przepracowuje, żeby żyć,  zaś ta odrobina wolności,  która człowiekowi  pozostaje niepokoi  nas tak bardzo, że za wszelką cenę usiłujemy się jej pozbyć.  
Czasem to prawda: póki pracujesz, nie masz czasu spojrzeć życiu w oczy (Carlos Luis Zafon).

Praca bywa, jak chce Voltaire,  źródłem przyjemności. Ale chociaż  wielu może powiedzieć:
„nie przepracowałem ani jednego dnia w życiu a wszystko co robiłem, to była przyjemność ”  to tylko w niektórych ustach, jak na przykład usta Thomasa Edisona,  stwierdzenie takie budzi zasłużony podziw i szacunek. Wszystkie wynalazki Edisona służyły ludzkiej wygodzie czyli  zmniejszeniu ludzkiego  wysiłku ( the least effort principle). Gdyby przyjąć, jako i ja przyjmuję, że matką wynalazku jest potrzeba, zaś ojcem postępu wygoda, to widać jak na dłoni, że praca służy lenistwu.

I tu uwaga, bo zbliżamy się do sedna naszych rozważań.    

Skoro odebrano nam  -  jak twierdzi  Mark Twain,  z winy  Adama -  błogosławieństwo lenistwa dając  w zamian przekleństwo ciężkiej pracy, to znaczy, że praca nie jest przywilejem lecz karą.  Docelowym błogostanem człowieka było więc i pozostaje lenistwo.  
W przekonaniu tym nie jesteśmy odosobnieni. Oskar Wilde nigdy nie odkładał na jutro tego, co mógł zrobić pojutrze. Dla Indian, którzy lubią się wylegiwać,  istotą najwyższą jest  Panawad, czyli Nieruchomy, żeby nie powiedzieć „nierób”. Jeśli nie każdy pasożyt jest leniem, to tym bardziej, nie każdy leń jest pasożytem. Na koniec zaś, trudno nie zgodzić się z Czechowem, że bez próżnowania nie ma prawdziwego szcześcia.
 
Dlatego, zważywszy, że  człowiek leniwy to ktoś, kto nie udaje, że pracuje (Alfons Allais), oraz uwzględniając  ulubione porzekadło z czasów PRL „mniej pracujesz mniej zepsujesz”,  i dodając  na  okrasę niezaprzeczalny fakt, że  piwo jest napojem chłozącym zapał do pracy (Jerzy Leszczyński) proponuję niniejszym, by Pierwszy Maja zamiast świętem pracy był Świętem Próżnowania. Na początek, w fazie przejściowej, może być  ex equo.  Przystępując  zatem do  tegorocznego świętolenia warto  pamiętać,  że różnica między wielbłądem i człowiekiem polega na tym, że wielbłąd może pracować przez tydzień nie pijąc a człowiek odwrotnie (Julian Tuwim).

Leszek Stafiej - Brief - Gwoździem w mózg