Drukuj
Odsłony: 2105

Powie ktoś, że to życzenia nie do spełnienia, marzenia ściętej głowy. Może to racja. Ale kiedy najlepiej marzyć, jeśli nie na początku roku? Dlatego spisuję tu garść marzeń, których spełnienie – jestem  głęboko przekonany – uczyni rok 2015 o niebo lepszym niż poprzedni.

Żeby wszyscy politycy, powtarzam: wszyscy, zniknęli z mediów: z prasy, radia, telewizji oraz Internetu. Żeby zamknęli się w swoich biurach poselskich, salach sejmowych, pokojach hotelowych, stołówkach; żeby wychodzili na miasto tylko nocą i najlepiej w przebraniu. I żeby okazało się, że mimo to, mamy z kim i o czym rozmawiać.
2. Żeby z mediów zniknęły wszystkie, powtarzam: wszystkie, reklamy tzw. parafarmaceutyków. I żeby w efekcie tego zniknięcia od razu okazało się, że jesteśmy znacznie zdrowsi.
3. Żeby, skoro jesteśmy przy reklamie, z ulic zniknęły wszystkie reklamy – wielkoformatowe, małoformatowe, billboardy, szyldy, bannery i wszelkie inne szmaty, które zaśmiecają nasze miasta, a zwłaszcza drogi dojazdowe. I żeby ewentualnie najlepsze z nich można było oglądać wyłącznie w muzeach – i to za duże pieniądze.
4. Żeby w szkole uczono dzieci twórczego myślenia i pracy zespołowej zamiast rozwiązywania testów na stopnie. I żeby dzieci miały taką możliwość rozwijania swoich różnorodnych predyspozycji, zdolności i talentów, że będą wymyślać grafen w co drugiej polskiej wiosce.
5. Żeby Polak wyzbył się wreszcie przekonania, że jest przedstawicielem narodu o wyjątkowych zaletach, zdolnościach i predyspozycjach. I żeby, zamiast udowadniać to sobie i światu, zaczął wykorzystywać swoje zalety, zdolności i predyspozycje dla własnego dobra.
6. Żeby polska gospodarka była w stanie absorbować rodzime innowacje i wynalazki, jak grafen, zamiast oddawać je za bezcen w pacht gospodarkom bardziej rozwiniętym.
7. Żeby Polska nie była tanim rynkiem pracy dla reszty świata. I żeby światowe koncerny zamiast – lub oprócz – centrów logistyki, czyli magazynów, zakładały w polskich miastach ośrodki badań i rozwoju obsadzane również polskimi specjalistami.
8. Żeby wszyscy domorośli faszyści, kibole i homofoby przeszli co najmniej miesięczny kurs wolontariatu w Afryce. I żeby okazało się, że jednak mają dobre serce, a nadmiar adrenaliny potrafią przeznaczyć na cel bardziej zbożny niż nienawiść do drużyny przeciwnej.
9. Żeby mniejsze miasta przestały się wyludniać; żeby ich samorządy potrafiły zatrzymać młodych, oferując im perspektywy rozwoju, atrakcyjne miejsca pracy i godne warunki bytowe.
10. Żeby wszelkie akty prawne i procedury – od podatków po przepisy skarbowe – sprzyjały rozwojowi rodzimej przedsiębiorczości. A zwłaszcza, żeby sprzyjali przedsiębiorczości ci, którzy te procedury egzekwują, bo nawet najsurowsze przepisy zależą od dobrej ludzkiej woli. Żeby starzy przedsiębiorcy przestali wreszcie narzekać na system, a młodzi specjaliści po studiach nie musieli zakładać pierwszych firm w Czechach lub Londynie, bo tam łatwiej i taniej.
11. Żeby młodzi ludzie nie wyjeżdżali z Polski za chlebem. A jeśli już wyjadą, to żeby szybko wracali bogatsi o cenne doświadczenia, o inicjatywę i przekonanie, że potrafią być przedsiębiorcami także w Polsce.
12.    Żeby innowacyjność, atrakcyjność i jakość polskich produktów budowała dobrą markę Polski co najmniej tak skutecznie, by sprężyna („spring into new”) skutecznie wieńczyła ten proces, zamiast go zapowiadać.
13. Żeby pełnosprawni nie zajmowali miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych.
14. Żeby ludzie uśmiechali się, byli życzliwi i pomagali sobie wzajemnie.
15. Żebyśmy wszyscy zdrowi byli i żeby szczęście dopisywało nam na tyle, byśmy mogli cieszyć się tym zdrowiem.
Lista nie jest kompletna. Ale, jak widać, i tak w nowym roku jest co robić…

::

[Wybicie]

Lista życzeń nie jest kompletna. Ale, jak widać, i tak w nowym roku jest co robić…

Leszek Stafiej - Brief - Gwoździem w mózg